Nie chcemy popełniać błędów państw ze "starej piętnastki"
Nasz Dziennik, 2008-01-04
Chciałem doprowadzić do tego, by wyższe szkoły rzeczywiście zaczęły realizować koncepcje zrównoważonego rozwoju i wykorzystania zasobów przyrodniczych do rozwoju państwa Z prof. Janem Szyszko (PiS), ministrem środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Wojciech Wybranowski Panie Profesorze, jakie uczelnie mogły ubiegać się o przyznanie przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dotacji celowej na prowadzenie studiów na kierunku polityka ochrony środowiska - kompensacja przyrodnicza? "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu otrzymała ją, zanim przedstawiła program. - Dotacje w ramach realizacji programu zrównoważonego rozwoju dostały wszystkie uczelnie, które chciały otrzymać dofinansowanie i złożyły takie wnioski. Program przedstawiony przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej był programem bardzo dobrym i w związku z tym decyzja o dofinansowaniu przez NFOŚiGW była niezwykle słuszna. Chciałem w trakcie swojej działalności doprowadzić do tego, by wyższe szkoły rzeczywiście zaczęły realizować koncepcje zrównoważonego rozwoju i wykorzystania zasobów przyrodniczych do rozwoju państwa. Dlaczego kształcenie specjalistów ds. ochrony środowiska w ramach programu zrównoważonego rozwoju jest tak ważne? Jaki jest cel kształcenia w tym kierunku? - Program "Natura 2000" i sieć "Natura 2000" to bardzo mocny i sprawny instrument w zakresie gospodarowania przestrzenią, ale żeby z niego korzystać w przyszłości, trzeba wyszkolić specjalistów w tym zakresie, by mogli się tym instrumentem rzeczywiście posługiwać. Dlaczego to takie ważne? Z jednej strony, mamy wyśmienite zasoby przyrodnicze stanowiące nasze dziedzictwo kulturowe, ale z drugiej strony, mamy też szybki rozwój gospodarczy. Nie chcemy popełniać błędów państw wysoko rozwiniętych, np. ze "starej piętnastki", gdy wraz z rozwojem gospodarczym zniszczono zasoby środowiskowe. Dlatego trzeba dołożyć starań, by rozwój gospodarczy ich nie niszczył, a wręcz przeciwnie - rozwijał je, co dzięki wyszkoleniu specjalistów jest możliwe. W latach 50., 60. Instytut Ekologii PAN wykształcił wielu wyśmienitych ekologów, którzy doskonale wiedzą, że gospodarując przestrzenią, można zasoby przyrodnicze chronić. Takich specjalistów potrzeba nam i dzisiaj. Trwa jednak, prowadzona głównie przez "Gazetę Wyborczą", nagonka na działania osób związanych z resortem środowiska za Pana kadencji, nagonka oparta głównie na insynuacjach, jak w przypadku wyssanych z palca rzekomych nieprawidłowości związanych z dzierżawą gruntów w Toruniu Zakonowi Redemptorystów. I choć publikacje "GW" w tym zakresie niewiele mają wspólnego z prawdą, skutkują jednak dymisjami... - Jestem zbulwersowany tym bardzo szybkim, pochopnym usuwaniem ludzi bardzo zasłużonych dla ochrony środowiska z zajmowanych stanowisk. Niedawno protestowałem przeciwko niezgodnemu z zasadami dobrego wychowania usunięciu i sposobowi, w jaki zostało to przeprowadzone, Andrzeja Matysiaka, dyrektora generalnego Lasów Państwowych. Nie można robić w ten sposób, by usuwać poprzez odwołanie telefoniczne i to nie przez ministra, ale przez sekretarza stanu. Druga sprawa - dr Konrad Tomaszewski, główny analityk Lasów Państwowych, człowiek niezwykle zasłużony dla rozwoju spraw naukowych związanych z leśnictwem, koncepcji włączenia leśnictwa do programu zrównoważonego rozwoju kraju odwołany został niezwykle pospiesznie, co uważam za pewnego rodzaju nieroztropność. I wreszcie odwołanie pana prezesa Mariusza Gajdy tylko za to, że "Gazeta Wyborcza" doniosła, jakoby on wydzierżawił działkę Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Niesprawdzone doniesienia prasowe nie powinny być podstawą do usuwania człowieka ze stanowiska, i to urzędnika, który jest powoływany przez premiera. W tych insynuacjach "Gazeta Wyborcza" zdaje się przodować. Przecież to po jej publikacjach, dodam, że - jak pokazał czas - kłamliwie oskarżających dr. Konrada Tomaszewskiego o związki z tzw. aferą Matamblewa, zrezygnował on z funkcji szefa Pańskiego gabinetu. - Muszę powiedzieć, że myślałem, iż dojdzie do tego, że "Gazeta Wyborcza" przeprosi pana dr. Tomaszewskiego za to, co pisała wtedy, kiedy był szefem gabinetu politycznego w ministerstwie. Rzeczywiście, nagonka na niego była potworna. Zarzucano mu, iż ponoć miał udział w nieprawidłowym postępowaniu odnośnie do Matamblewa. Ta sprawa została przez sąd rozpatrzona na korzyść dr. Tomaszewskiego, który został całkowicie oczyszczony z zarzutów i mimo że o jego rzekomych związkach z całą sprawą pisano na pierwszych stronach gazet, ukazując go w najczarniejszej scenerii, to nie został nigdy za to przeproszony. W podobny sposób dziennikarze "Gazety Wyborczej" w pełnych - co sprawdziliśmy i wykazaliśmy - przekłamań, nieprawdziwych faktów publikacjach oczernili prezesa Zarządu Krajowego Gospodarki Wodnej Mariusza Gajdę. Został zdymisjonowany jeszcze przed przeprowadzeniem jakiejkolwiek kontroli... - To jest coś, co nie mieści mi się w głowie. Jak można usuwać ludzi bardzo dobrze merytorycznie przygotowanych, kompetentnych na podstawie doniesień "Gazety Wyborczej"? Zresztą podobnie wyglądała sprawa z panem dr. Tomaszewskim, który sam się podał do dymisji z funkcji szefa mojego gabinetu. Nie zamierzałem go odwoływać, takie uzgodnienia poczyniłem też z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim, ale pan dr Tomaszewski oświadczył, że dla dobra sprawy sam ustępuje ze stanowiska. Niedługo później sąd całkowicie go uniewinnił, a "Gazeta Wyborcza" nie przeprosiła do dzisiaj. Dziękuję za rozmowę.
Friday, January 4, 2008
Decyzja w rękach rządu w obronie Cukrowni Lublin.
Decyzja w rękach rządu
Nasz Dziennik, 2008-01-04
Mimo trzaskającego mrozu kilkaset osób manifestowało wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Lublinie w obronie Cukrowni Lublin. Genowefa Tokarska, wojewoda lubelski, otrzymała petycję związkowców, którą jutro zawiezie do Warszawy. Choć Krajowa Spółka Cukrowa jest zdecydowana zamknąć lubelską cukrownię, ostateczne słowo należy do ministerstwa skarbu. Rolnicy i pracownicy cukrowni liczą, że przekonają rząd do tego, iż zakład powinien dalej działać.
Manifestacja rozpoczęta o godz. 11.00 wyciem syren przebiegała w pokojowej atmosferze. Najczęściej skandowane hasło brzmiało: "Polsko B, ratuj się". Cukrowników z Lublina wsparli związkowcy "Solidarności" z PKP i kopalni "Bogdanka" oraz "Solidarności" Rolników Indywidualnych. Pod urząd wojewódzki przyszli też plantatorzy buraków oraz lubelscy parlamentarzyści z PiS, PO, a także eurodeputowany Zdzisław Podkański z PSL "Piast".
W odczytanej przed urzędem petycji związkowcy wykazywali, że decyzja władz Krajowej Spółki Cukrowej jest pozbawiona jakichkolwiek podstaw merytorycznych i nosi wszelkie znamiona działania na szkodę spółki, co jest czynem przestępczym.
- Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez członków zarządu KSC SA przestępstwa z art. 585 par. 1 kodeksu spółek handlowych - stwierdzili w petycji przedstawiciele Komitetu Obrony Cukrowni Lublin. - Wystąpiliśmy również do Najwyższej Izby Kontroli o wszczęcie postępowania kontrolnego dotyczącego decyzji podjętych przez zarząd KSC SA, które naszym zdaniem są działaniami na szkodę spółki. Zostały one podjęte z naruszeniem prawa, zasad gospodarności, rachunku ekonomicznego i należytej staranności w gospodarowaniu mieniem Skarbu Państwa - wyliczali protestujący.
Na potwierdzenie tych słów związkowcy przedstawili w petycji szczegółowe wyliczenia i wyniki produkcyjne Cukrowni Lublin za ostatnie dwa lata, z których wynika, że jest to pod wieloma względami - np. tzw. wydatku cukru, jakości cukru, polaryzacji - najlepsza cukrownia w kraju. Średni dobowy przerób stawia lubelski zakład na drugim miejscu w KSC. Jako pierwsza ze wszystkich cukrowni spółka wdrożyła również system zapewnienia jakości według norm ISO 9001.
Postulaty protestujących w pełni poparła Genowefa Tokarska (PSL), wojewoda lubelski. - Jestem z wami i jutro będę rozmawiała z ministrami o zachowanie cukrowni - obiecywała pani wojewoda. - Nie rozumiem postępowania zmierzającego do likwidacji cukrowni - zapewniła zebranych.
Według protestujących, na skutek wieloletnich działań władz KSC dyskryminujących cukrownie z byłej Lubelsko-Małopolskiej Spółki Cukrowej rejon wschodni, który w momencie powstania spółki dysponował ponad 50 proc. dawnego limitu produkcji cukru, po ostatnich decyzjach ma posiadać zaledwie 34 proc. limitu. Oznacza to zapaść regionu dysponującego wyjątkowo żyznymi, pszenno-buraczanymi glebami.
- Nie możemy oddać kolejnej cukrowni, ta decyzja ma jak najbardziej cechy sabotażu gospodarczego - stwierdziła obecna na manifestacji poseł Gabriela Masłowska (PiS). - Decyzja leży jednak w rękach ministra Skarbu Państwa, a więc koalicji rządzącej - podkreśliła.
Eurodeputowany Zdzisław Podkański zwrócił się do rolników o wzięcie sprawy w swoje ręce. - Jeśli nie będzie odwołania tej decyzji, to niech będą nas tysiące. Pójdziemy do Warszawy ramię w ramię i wywalczymy swoje - mówił europoseł. - Za sytuację Cukrowni Lublin odpowiedzialny jest rząd Jarosława Kaczyńskiego - próbował wskazywać poseł Włodzimierz Karpiński z PO, lecz został wygwizdany.
Adam Kruczek, Lublin
Nasz Dziennik, 2008-01-04
Mimo trzaskającego mrozu kilkaset osób manifestowało wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Lublinie w obronie Cukrowni Lublin. Genowefa Tokarska, wojewoda lubelski, otrzymała petycję związkowców, którą jutro zawiezie do Warszawy. Choć Krajowa Spółka Cukrowa jest zdecydowana zamknąć lubelską cukrownię, ostateczne słowo należy do ministerstwa skarbu. Rolnicy i pracownicy cukrowni liczą, że przekonają rząd do tego, iż zakład powinien dalej działać.
Manifestacja rozpoczęta o godz. 11.00 wyciem syren przebiegała w pokojowej atmosferze. Najczęściej skandowane hasło brzmiało: "Polsko B, ratuj się". Cukrowników z Lublina wsparli związkowcy "Solidarności" z PKP i kopalni "Bogdanka" oraz "Solidarności" Rolników Indywidualnych. Pod urząd wojewódzki przyszli też plantatorzy buraków oraz lubelscy parlamentarzyści z PiS, PO, a także eurodeputowany Zdzisław Podkański z PSL "Piast".
W odczytanej przed urzędem petycji związkowcy wykazywali, że decyzja władz Krajowej Spółki Cukrowej jest pozbawiona jakichkolwiek podstaw merytorycznych i nosi wszelkie znamiona działania na szkodę spółki, co jest czynem przestępczym.
- Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez członków zarządu KSC SA przestępstwa z art. 585 par. 1 kodeksu spółek handlowych - stwierdzili w petycji przedstawiciele Komitetu Obrony Cukrowni Lublin. - Wystąpiliśmy również do Najwyższej Izby Kontroli o wszczęcie postępowania kontrolnego dotyczącego decyzji podjętych przez zarząd KSC SA, które naszym zdaniem są działaniami na szkodę spółki. Zostały one podjęte z naruszeniem prawa, zasad gospodarności, rachunku ekonomicznego i należytej staranności w gospodarowaniu mieniem Skarbu Państwa - wyliczali protestujący.
Na potwierdzenie tych słów związkowcy przedstawili w petycji szczegółowe wyliczenia i wyniki produkcyjne Cukrowni Lublin za ostatnie dwa lata, z których wynika, że jest to pod wieloma względami - np. tzw. wydatku cukru, jakości cukru, polaryzacji - najlepsza cukrownia w kraju. Średni dobowy przerób stawia lubelski zakład na drugim miejscu w KSC. Jako pierwsza ze wszystkich cukrowni spółka wdrożyła również system zapewnienia jakości według norm ISO 9001.
Postulaty protestujących w pełni poparła Genowefa Tokarska (PSL), wojewoda lubelski. - Jestem z wami i jutro będę rozmawiała z ministrami o zachowanie cukrowni - obiecywała pani wojewoda. - Nie rozumiem postępowania zmierzającego do likwidacji cukrowni - zapewniła zebranych.
Według protestujących, na skutek wieloletnich działań władz KSC dyskryminujących cukrownie z byłej Lubelsko-Małopolskiej Spółki Cukrowej rejon wschodni, który w momencie powstania spółki dysponował ponad 50 proc. dawnego limitu produkcji cukru, po ostatnich decyzjach ma posiadać zaledwie 34 proc. limitu. Oznacza to zapaść regionu dysponującego wyjątkowo żyznymi, pszenno-buraczanymi glebami.
- Nie możemy oddać kolejnej cukrowni, ta decyzja ma jak najbardziej cechy sabotażu gospodarczego - stwierdziła obecna na manifestacji poseł Gabriela Masłowska (PiS). - Decyzja leży jednak w rękach ministra Skarbu Państwa, a więc koalicji rządzącej - podkreśliła.
Eurodeputowany Zdzisław Podkański zwrócił się do rolników o wzięcie sprawy w swoje ręce. - Jeśli nie będzie odwołania tej decyzji, to niech będą nas tysiące. Pójdziemy do Warszawy ramię w ramię i wywalczymy swoje - mówił europoseł. - Za sytuację Cukrowni Lublin odpowiedzialny jest rząd Jarosława Kaczyńskiego - próbował wskazywać poseł Włodzimierz Karpiński z PO, lecz został wygwizdany.
Adam Kruczek, Lublin
Thursday, January 3, 2008
Pikieta w obronie cukrowni Lublin

Pikieta w obronie cukrowni Lublin
PAP 13:20
PAP 13:20
MULTIMEDIA
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń (3,12 MB)
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Cukrownia stanie w poniedziałek16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony13-12-2007
Pracownicy cukrowni Lublin i plantatorzy buraków pikietowali przed urzędem wojewódzkim w Lublinie przeciwko likwidacji cukrowni planowanej przez Krajową Spółkę Cukrową (KSC).
W pikiecie uczestniczyło kilkaset osób - pracowników, związkowców, plantatorów buraków. Obecni byli też parlamentarzyści z regionu lubelskiego oraz związkowcy z innych zakładów pracy.
Protestujący trzymali flagi związkowe i transparenty z napisami: "Likwidacja cukrowni Lublin to sabotaż", "Najlepsza jakość, najnowsze technologie. Zniszczyć!". Krzyczeli - "Polsko B ratuj się!".
Wojewodzie Genowefie Tokarskiej wręczyli petycję z apelem o działanie blokujące likwidację zakładu, w którym pracuje prawie 370 osób. Według związkowców cukrownia w Lublinie jest jedną najlepszych, produkuje cukier wysokiej jakości a jej likwidacja byłaby działaniem na szkodę spółki, a także na szkodę Lubelszczyzny.
"Działania zarządu spółki zmierzają do przerzucenia skutków unijnej reformy rynku cukru, wyłącznie na pracowników i plantatorów cukrowni z województwa lubelskiego" - czytamy w petycji. Tokarska powiedziała, że w pełni popiera protest i przedstawi postulaty rządzącym.
Protestujący związkowcy i pracownicy przygotowali też 10- kilogramowe paczki cukru dla ministrów: skarbu, gospodarki i rolnictwa. Na paczkach wypisali życzenia - "Cukier krzepi. Krzepy i zdecydowania w obronie lubelskiej cukrowni". Paczki ma przekazać ministrom wojewoda.
Akcja protestacyjna w lubelskiej cukrowni trwa już od 17 grudnia, kiedy związkowcy zablokowali wydawanie cukru z magazynu a następnie melasy. Tydzień potem przeprowadzili jednogodzinny strajk. Złożyli też doniesienia do prokuratury i NIK, aby sprawdziły czy plany restrukturyzacji KSC nie są działaniem na szkodę spółki.
KSC przewiduje zamknięcie cukrowni w Lublinie i likwidację części jej rejonu upraw buraków cukrowych, a także całego rejonu plantacyjnego cukrowni w Łapach (Podlaskie). Restrukturyzacja wynika z reformy unijnego rynku cukru, która zakłada ograniczenia produkcji cukru do 2008-2010 r. o 6 mln ton, a także wprowadzenie referencyjnej ceny cukru i jej docelowe obniżanie oraz ograniczenie interwencji na tym rynku.
Ponadto w roku obrotowym 2007-2008 UE wprowadziła dodatkowe cięcia, a to w przypadku Polski oznacza zmniejszenie o 13,5 proc. limitu produkcji cukru.
Program restrukturyzacji KSC przewiduje też osłony socjalne, odprawy dla zwalnianych pracowników szacunkowej wysokości ok. 70 tys. zł brutto na osobę, a także zatrudnianie w innych cukrowniach, zwrot kosztów przejazdu albo wynajęcia mieszkania lub pomoc na zagospodarowanie.
A jak Wożuczyn zamykali, to nie było nikogo kto by go wspierał z "braci cukrowniczej". Górnicy z Łęcznej przyjechali, a cukrowników ani słychu. KSC zamykała po kolei Rejowiec, Klemensów, Sokołów Wożuczyn. Teraz Łapy, Lublin. Na ścianie wschodniej nie zostanie żadna cukrownia polska. Jeszcze tylko oddadzą Niemcom Werbkowice i Krasnystaw i będzie finał!!! KONIEC POLSKIEGO CUKRU!!!
Protest pracowników cukrowni "Lublin"
oski, Śro, 2007-12-12 11:32 Kraj Protesty
W związku z decyzją o zamknięciu zakładu, podjęta została wczoraj akcja protestacyjna. Zawiązano Komitet Obrony oraz przeprowadzono referendum w sprawie strajku.
Dla nas wszystko jest jasne. Zarząd KSC ma zamiar wyłączyć naszą cukrownię z produkcji i przeprowadzić demontaż wszystkich urządzeń. Chcą wziąć pieniądze z unijnego funduszu restrukturyzacyjnego - powiedział dla Dziennika Wschodniego Artur Kopyra, przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność” w Cukrowni "Lublin”.
Zwolnionych może zostać 399 pracowników.
Zamykajmy cukrownie, kopalnie - zakłady, chłopaków wysyłajmy do Afganistanu, Iraku i teraz jeszcze do Czadu, a w Polsce budujmy markety i zalesiajmy kraj!
Jaka będzie przyszłość Cukrowni Lublin?
70 tysięcy ton cukru chce w tym roku wyprodukować Cukrownia Lublin, która rozpoczęła właśnie kampanię. Buraków jest dużo, są dobrej jakości, ale plantatorzy nie są w najlepszym nastroju. Unijna reforma rynku cukru zakłada zmniejszenie produkcji, a co za tym likwidację cukrowni. Są obawy, że w grupie tych likwidowanych będzie też lubelski zakład.
Jedna trzecia polskich
buraków rośnie u nas,
na polach Lubelszczyzny.
Stąd trafiają do jednej
z trzech lubelskich
cukrowni - najstarszej
w stolicy regionu.
(fot. arch. TVP)
Czy będzie to kampania jak każda poprzednia? Nie do końca. Nie pomogą dobre plony i nowe maszyny, bo Polska musi zmniejszyć krajową produkcję cukru o 13,5 procenta. O wymogach Unii Europejskiej wiedzą już plantatorzy.
Unia chce dopłatami przekonać plantatorów do rezygnacji z części upraw. A wiadomo, że kiedy buraków będzie mniej to siłą rzeczy mniej musi być też cukrowni. Czy Krajowa Spółka Cukrowa zamknie lubelski zakład? Mówi się o tym coraz głośniej, choć decyzji jeszcze nie ma.
Likwidacja cukrowni to nie tylko śmierć zakładu. To też wielki problem dla ponad trzech tysięcy rolników, którzy postawili na uprawę buraków. Nie warto spekulować, gdzie cukrownia będzie, a gdzie nie - usłyszeliśmy w Krajowej Spółce Cukrowej. Ostateczne decyzje o przyszłości polskich cukrowni i polskich plantatorów mają zapaść jeszcze w tym roku. (TVL)
Strajk w Cukrowni Lublin (wideo)
Zamkniętą bramę zastali dziś kierowcy, którzy przyjechali po odbiór cukru z magazynów przy ul. Krochmalnej.
Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę. (Fot.: Karol Zienkiewicz) MULTIMEDIA
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń
(3,12 MB) PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Cukrownia stanie w poniedziałek
16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony
13-12-2007 Załoga w ramach strajku wstrzymała wydawanie towaru kontrahentom. Dziennie z magazynów cukrowni wyjeżdża ok. 400 ton cukru. Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę.
Załoga cukrowni protestuje w ten sposób przeciw likwidacji zakładu przez Krajową Spółkę Cukrową. Zamknięcie jednej z najlepszych cukrowni w Polsce zakłada przygotowany przez KSC program restrukturyzacji spółki. Maszyny miałyby zostać rozebrane, a teren oczyszczony z budowli i sprzedany. Program musi jeszcze zatwierdzić Ministerstwo Skarbu Państwa.
- Brama będzie zamknięta do czasu, gdy zarząd KSC zmieni decyzję, albo wycofa ją ministerstwo - mówi Andrzej Kotyra, przewodniczący Komitetu Obrony Cukrowni.
Jutro delegacja związkowców ma przysłuchiwać się obradom sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która zajmie się programem restrukturyzacji spółki.
Zamykanie cukrowni to konieczność, bo unijne przepisy nakazują Polsce ograniczenie produkcji cukru. - Tylko dlaczego zamyka się akurat tak dobry zakład - denerwuje się Jerzy Stępkowski z komitetu strajkowego.
Wiceszef resoru skarbu Krzysztof Żuk już w zeszłym tygodniu zapowiedział na naszych łamach, że ministerstwo da KSC tydzień na opracowanie drugiego wariantu restrukturyzacji. A ów termin ma być liczony od jutrzejszego posiedzenia sejmowej komisji. Zdaniem Żuka w dokumencie brak jest szczegółowych analiz pokazujących skutki ekonomiczne likwidacji Cukrowni Lublin.
Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z rzecznikiem prasowym KSC Łukaszem Wróblewskim. W grudniu powiedział on PAP, że KSC będzie prowadzić rozmowy i przekonywać do zaproponowanego projektu restrukturyzacji. Według Wróblewskiego, jeśli plan ten nie zostanie zrealizowany, za dwa lata spółce może grozić upadłość.
UE chce wypłacić odszkodowania dla firm, które zaprzestaną bądź zredukują produkcję, przy czym część rekompensat ma trafić do plantatorów dotychczas zaopatrujących w surowiec zamykane zakłady.
Jednocześnie w całej UE dopuszczono tzw. inicjatywę plantatorską, która umożliwia rolnikom dobrowolną rezygnację z uprawy buraków do wysokości 10 proc. limitu producenta w zamian za rekompensatę w wysokości 237,50 euro za każdą oddaną tonę cukru.
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń (3,12 MB)
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Cukrownia stanie w poniedziałek16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony13-12-2007
Pracownicy cukrowni Lublin i plantatorzy buraków pikietowali przed urzędem wojewódzkim w Lublinie przeciwko likwidacji cukrowni planowanej przez Krajową Spółkę Cukrową (KSC).
W pikiecie uczestniczyło kilkaset osób - pracowników, związkowców, plantatorów buraków. Obecni byli też parlamentarzyści z regionu lubelskiego oraz związkowcy z innych zakładów pracy.
Protestujący trzymali flagi związkowe i transparenty z napisami: "Likwidacja cukrowni Lublin to sabotaż", "Najlepsza jakość, najnowsze technologie. Zniszczyć!". Krzyczeli - "Polsko B ratuj się!".
Wojewodzie Genowefie Tokarskiej wręczyli petycję z apelem o działanie blokujące likwidację zakładu, w którym pracuje prawie 370 osób. Według związkowców cukrownia w Lublinie jest jedną najlepszych, produkuje cukier wysokiej jakości a jej likwidacja byłaby działaniem na szkodę spółki, a także na szkodę Lubelszczyzny.
"Działania zarządu spółki zmierzają do przerzucenia skutków unijnej reformy rynku cukru, wyłącznie na pracowników i plantatorów cukrowni z województwa lubelskiego" - czytamy w petycji. Tokarska powiedziała, że w pełni popiera protest i przedstawi postulaty rządzącym.
Protestujący związkowcy i pracownicy przygotowali też 10- kilogramowe paczki cukru dla ministrów: skarbu, gospodarki i rolnictwa. Na paczkach wypisali życzenia - "Cukier krzepi. Krzepy i zdecydowania w obronie lubelskiej cukrowni". Paczki ma przekazać ministrom wojewoda.
Akcja protestacyjna w lubelskiej cukrowni trwa już od 17 grudnia, kiedy związkowcy zablokowali wydawanie cukru z magazynu a następnie melasy. Tydzień potem przeprowadzili jednogodzinny strajk. Złożyli też doniesienia do prokuratury i NIK, aby sprawdziły czy plany restrukturyzacji KSC nie są działaniem na szkodę spółki.
KSC przewiduje zamknięcie cukrowni w Lublinie i likwidację części jej rejonu upraw buraków cukrowych, a także całego rejonu plantacyjnego cukrowni w Łapach (Podlaskie). Restrukturyzacja wynika z reformy unijnego rynku cukru, która zakłada ograniczenia produkcji cukru do 2008-2010 r. o 6 mln ton, a także wprowadzenie referencyjnej ceny cukru i jej docelowe obniżanie oraz ograniczenie interwencji na tym rynku.
Ponadto w roku obrotowym 2007-2008 UE wprowadziła dodatkowe cięcia, a to w przypadku Polski oznacza zmniejszenie o 13,5 proc. limitu produkcji cukru.
Program restrukturyzacji KSC przewiduje też osłony socjalne, odprawy dla zwalnianych pracowników szacunkowej wysokości ok. 70 tys. zł brutto na osobę, a także zatrudnianie w innych cukrowniach, zwrot kosztów przejazdu albo wynajęcia mieszkania lub pomoc na zagospodarowanie.
A jak Wożuczyn zamykali, to nie było nikogo kto by go wspierał z "braci cukrowniczej". Górnicy z Łęcznej przyjechali, a cukrowników ani słychu. KSC zamykała po kolei Rejowiec, Klemensów, Sokołów Wożuczyn. Teraz Łapy, Lublin. Na ścianie wschodniej nie zostanie żadna cukrownia polska. Jeszcze tylko oddadzą Niemcom Werbkowice i Krasnystaw i będzie finał!!! KONIEC POLSKIEGO CUKRU!!!
Protest pracowników cukrowni "Lublin"
oski, Śro, 2007-12-12 11:32 Kraj Protesty
W związku z decyzją o zamknięciu zakładu, podjęta została wczoraj akcja protestacyjna. Zawiązano Komitet Obrony oraz przeprowadzono referendum w sprawie strajku.
Dla nas wszystko jest jasne. Zarząd KSC ma zamiar wyłączyć naszą cukrownię z produkcji i przeprowadzić demontaż wszystkich urządzeń. Chcą wziąć pieniądze z unijnego funduszu restrukturyzacyjnego - powiedział dla Dziennika Wschodniego Artur Kopyra, przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność” w Cukrowni "Lublin”.
Zwolnionych może zostać 399 pracowników.
Zamykajmy cukrownie, kopalnie - zakłady, chłopaków wysyłajmy do Afganistanu, Iraku i teraz jeszcze do Czadu, a w Polsce budujmy markety i zalesiajmy kraj!
Jaka będzie przyszłość Cukrowni Lublin?
70 tysięcy ton cukru chce w tym roku wyprodukować Cukrownia Lublin, która rozpoczęła właśnie kampanię. Buraków jest dużo, są dobrej jakości, ale plantatorzy nie są w najlepszym nastroju. Unijna reforma rynku cukru zakłada zmniejszenie produkcji, a co za tym likwidację cukrowni. Są obawy, że w grupie tych likwidowanych będzie też lubelski zakład.
Jedna trzecia polskich
buraków rośnie u nas,
na polach Lubelszczyzny.
Stąd trafiają do jednej
z trzech lubelskich
cukrowni - najstarszej
w stolicy regionu.
(fot. arch. TVP)
Czy będzie to kampania jak każda poprzednia? Nie do końca. Nie pomogą dobre plony i nowe maszyny, bo Polska musi zmniejszyć krajową produkcję cukru o 13,5 procenta. O wymogach Unii Europejskiej wiedzą już plantatorzy.
Unia chce dopłatami przekonać plantatorów do rezygnacji z części upraw. A wiadomo, że kiedy buraków będzie mniej to siłą rzeczy mniej musi być też cukrowni. Czy Krajowa Spółka Cukrowa zamknie lubelski zakład? Mówi się o tym coraz głośniej, choć decyzji jeszcze nie ma.
Likwidacja cukrowni to nie tylko śmierć zakładu. To też wielki problem dla ponad trzech tysięcy rolników, którzy postawili na uprawę buraków. Nie warto spekulować, gdzie cukrownia będzie, a gdzie nie - usłyszeliśmy w Krajowej Spółce Cukrowej. Ostateczne decyzje o przyszłości polskich cukrowni i polskich plantatorów mają zapaść jeszcze w tym roku. (TVL)
Strajk w Cukrowni Lublin (wideo)
Zamkniętą bramę zastali dziś kierowcy, którzy przyjechali po odbiór cukru z magazynów przy ul. Krochmalnej.
Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę. (Fot.: Karol Zienkiewicz) MULTIMEDIA
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń
(3,12 MB) PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Cukrownia stanie w poniedziałek
16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony
13-12-2007 Załoga w ramach strajku wstrzymała wydawanie towaru kontrahentom. Dziennie z magazynów cukrowni wyjeżdża ok. 400 ton cukru. Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę.
Załoga cukrowni protestuje w ten sposób przeciw likwidacji zakładu przez Krajową Spółkę Cukrową. Zamknięcie jednej z najlepszych cukrowni w Polsce zakłada przygotowany przez KSC program restrukturyzacji spółki. Maszyny miałyby zostać rozebrane, a teren oczyszczony z budowli i sprzedany. Program musi jeszcze zatwierdzić Ministerstwo Skarbu Państwa.
- Brama będzie zamknięta do czasu, gdy zarząd KSC zmieni decyzję, albo wycofa ją ministerstwo - mówi Andrzej Kotyra, przewodniczący Komitetu Obrony Cukrowni.
Jutro delegacja związkowców ma przysłuchiwać się obradom sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która zajmie się programem restrukturyzacji spółki.
Zamykanie cukrowni to konieczność, bo unijne przepisy nakazują Polsce ograniczenie produkcji cukru. - Tylko dlaczego zamyka się akurat tak dobry zakład - denerwuje się Jerzy Stępkowski z komitetu strajkowego.
Wiceszef resoru skarbu Krzysztof Żuk już w zeszłym tygodniu zapowiedział na naszych łamach, że ministerstwo da KSC tydzień na opracowanie drugiego wariantu restrukturyzacji. A ów termin ma być liczony od jutrzejszego posiedzenia sejmowej komisji. Zdaniem Żuka w dokumencie brak jest szczegółowych analiz pokazujących skutki ekonomiczne likwidacji Cukrowni Lublin.
Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z rzecznikiem prasowym KSC Łukaszem Wróblewskim. W grudniu powiedział on PAP, że KSC będzie prowadzić rozmowy i przekonywać do zaproponowanego projektu restrukturyzacji. Według Wróblewskiego, jeśli plan ten nie zostanie zrealizowany, za dwa lata spółce może grozić upadłość.
UE chce wypłacić odszkodowania dla firm, które zaprzestaną bądź zredukują produkcję, przy czym część rekompensat ma trafić do plantatorów dotychczas zaopatrujących w surowiec zamykane zakłady.
Jednocześnie w całej UE dopuszczono tzw. inicjatywę plantatorską, która umożliwia rolnikom dobrowolną rezygnację z uprawy buraków do wysokości 10 proc. limitu producenta w zamian za rekompensatę w wysokości 237,50 euro za każdą oddaną tonę cukru.
Tuesday, January 1, 2008
Sugar beet farmers and trade union members from the sugar plant
Sour outlook for Polish sugar producer
Czy Cukrownia Lublin zostanie zlikwidowana?
Adam Borek - Prezes Związku Plantatorów Buraków Cukrowych (2008-01-03)
Aktualności dnia
słuchaj
24.12.2007 10:31
Sugar beet farmers and trade union members from the sugar plant in Łapy (Podlaskie region) have been protesting in Białystok against plans of the national sugar producer Krajowa Spółka Cukrowa SA, which wants to shut down the plant.
Roman Czepe, mayor of Łapy, also joined in the pickets. He said that the closing of the sugar plant would be a disaster for thousands of people.
The sugar plant in Łapy received an extra investment of PLN 23m, and over the past two years its investments have brought around profits, with the plant being the second largest in Poland.
Krajowa Spółka Cukrowa SA has stated that it will be announcing restructuralisation plans this week, possibly including the closing of the sugar plant in Lublin and the liquidisation of sugar beet farms that provide the raw materials for the plant in Łapy. The decision will affect more than two thousand farmers.
Krajowa Spółka Cukrowa S.A. w Toruniu powstała w sierpniu 2002 roku i jest największym w Polsce i dziewiątym co do wielkości producentem cukru w Europie. Nasz udział w krajowym rynku wynosi blisko 40 procent, a pod względem wysokości sprzedaży i kapitału mieścimy się w pierwszej setce największych firm nad Wisłą. Od 30 września 2003 r. działamy jako jednolity ogólnopolski koncern, w którego skład wchodzi 26 oddziałów, będących wcześniej odrębnymi spółkami akcyjnymi. Posiadamy także większościowe pakiety akcji w cukrowni Leśmierz S.A.
Fabryki KSC to zakłady z wieloletnim doświadczeniem na rynku. Zlokalizowane na terenie ośmiu województw przerabiają rocznie 5 milionów ton buraków, dostarczanych przez 37 tysięcy plantatorów gospodarujących na ponad 120 tysiącach hektarów. Wszystkie produkują cukier odpowiadający normom europejskim, którego odbiorcami są zarówno uznane firmy polskie jak i renomowane koncerny międzynarodowe, reprezentujące szeroką branżę spożywczą.
Od początku swojego istnienia Krajowa Spółka Cukrowa S.A. podejmuje wysiłki zmierzające do osiągnięcia wysokich standardów jakościowych i konkurencyjnej pozycji wobec producentów zagranicznych. W tym celu w 2003 roku rozpoczęliśmy wdrażanie programu restrukturyzacji zakładającego obniżenie kosztów, poprawę rentowności i stopniową koncentrację produkcji w największych i najsilniejszych zakładach.
Nazwa firmy: Krajowa Spółka Cukrowa S.A. - Oddział Cukrownia Lublin
Osoby kontaktowe: dyr. oddziału mgr inż. Stanisław Świetlicki
Adres: Krochmalna 13,
20-401 Lublin
Nowe województwo: lubelskie
Powiat: m. Lublin
Gmina: M. Lublin
Telefon(y): 0048. 81 5321041
Fax(y): 0048. 81 5326635
WWW:
Czy Cukrownia Lublin zostanie zlikwidowana?
Adam Borek - Prezes Związku Plantatorów Buraków Cukrowych (2008-01-03)
Aktualności dnia
słuchaj
24.12.2007 10:31
Sugar beet farmers and trade union members from the sugar plant in Łapy (Podlaskie region) have been protesting in Białystok against plans of the national sugar producer Krajowa Spółka Cukrowa SA, which wants to shut down the plant.
Roman Czepe, mayor of Łapy, also joined in the pickets. He said that the closing of the sugar plant would be a disaster for thousands of people.
The sugar plant in Łapy received an extra investment of PLN 23m, and over the past two years its investments have brought around profits, with the plant being the second largest in Poland.
Krajowa Spółka Cukrowa SA has stated that it will be announcing restructuralisation plans this week, possibly including the closing of the sugar plant in Lublin and the liquidisation of sugar beet farms that provide the raw materials for the plant in Łapy. The decision will affect more than two thousand farmers.
Krajowa Spółka Cukrowa S.A. w Toruniu powstała w sierpniu 2002 roku i jest największym w Polsce i dziewiątym co do wielkości producentem cukru w Europie. Nasz udział w krajowym rynku wynosi blisko 40 procent, a pod względem wysokości sprzedaży i kapitału mieścimy się w pierwszej setce największych firm nad Wisłą. Od 30 września 2003 r. działamy jako jednolity ogólnopolski koncern, w którego skład wchodzi 26 oddziałów, będących wcześniej odrębnymi spółkami akcyjnymi. Posiadamy także większościowe pakiety akcji w cukrowni Leśmierz S.A.
Fabryki KSC to zakłady z wieloletnim doświadczeniem na rynku. Zlokalizowane na terenie ośmiu województw przerabiają rocznie 5 milionów ton buraków, dostarczanych przez 37 tysięcy plantatorów gospodarujących na ponad 120 tysiącach hektarów. Wszystkie produkują cukier odpowiadający normom europejskim, którego odbiorcami są zarówno uznane firmy polskie jak i renomowane koncerny międzynarodowe, reprezentujące szeroką branżę spożywczą.
Od początku swojego istnienia Krajowa Spółka Cukrowa S.A. podejmuje wysiłki zmierzające do osiągnięcia wysokich standardów jakościowych i konkurencyjnej pozycji wobec producentów zagranicznych. W tym celu w 2003 roku rozpoczęliśmy wdrażanie programu restrukturyzacji zakładającego obniżenie kosztów, poprawę rentowności i stopniową koncentrację produkcji w największych i najsilniejszych zakładach.
Nazwa firmy: Krajowa Spółka Cukrowa S.A. - Oddział Cukrownia Lublin
Osoby kontaktowe: dyr. oddziału mgr inż. Stanisław Świetlicki
Adres: Krochmalna 13,
20-401 Lublin
Nowe województwo: lubelskie
Powiat: m. Lublin
Gmina: M. Lublin
Telefon(y): 0048. 81 5321041
Fax(y): 0048. 81 5326635
WWW:
Subscribe to:
Comments (Atom)