Sunday, March 30, 2008

Niszczenie Polskie przemysly cukrowego kiedy swiat gloduje!! Dlaczego dla kogo?

Niszczenie Polskie przemysly cukrowego kiedy swiat gloduje!! Dlaczego dla kogo?







Making Ethanol Work






Niszczenie Polskie przemysly cukrowego kiedy swiat gloduje!! Dlaczego dla kogo?
Zyskowna Cukrownia w Brześciu Kujawskim zostanie zamknięta Dlaczego?
Swiat gloduje a my zamykamy producje!!!
Jako Polak z USA i rolnik z zawodu stanowczo protestuje. Klania sie Lech Alex Bajan z Washinton DC.


Krajowa Spółka Cukrowa ,"Polski Cukier" musi zmniejszyć produkcję. To wymóg Unii Europejskiej, która zmniejszyła limity produkcji cukru w całej Wspólnocie. Cukrownia w Brześciu jest jedną z najstarszych zakładów w kraju, ale przy tym firmą nowoczesną, bez kłopotów ekonomicznych. Lider zakładowego związku zawodowego Zbigniew Baccciarelli mówi, że w brzeskiej cukrowni może dojść do protestu. Jego zdaniem nie można bez powiadomienia załogi zamknąć zakład, kóry przynosi dochody. Związkowcy domagać się będą zagwarantowania pracownikom zatrudnienia na co najmniej 6 lat.Zarząd i Rada Nadzorcza "Polskiego Cukru" nie chcą na razie sprawy komentować.



Cukrownia Brześć Kujawski SA. Krajowa Spółka Cukrowa. Oddział
tel. 0 54 230 52 00
adres
87-880, Brześć Kujawski, Przemysłowa 1
woj. kujawsko-pomorskie
mail: brzesc@priski-cukier.pl
godziny otwarcia:

Planowo niszczą więzy rodzinne i poczucie patriotyzmu. Dużą część naszego społeczeństwa zepchnęli na margines życia, pozbawiając pracy, domów, mieszkań, możliwości kształcenia i korzystania z dóbr kultury. Trwa planowa produkcja bezrobotnych i bezdomnych niewolników ekonomicznych bez środków do życia. Miliony dzieci, kobiet i mężczyzn, emerytów, rencistów - żyje w skrajnej nędzy, poniżej minimum biologicznego. Pozostali - w obawie przed losem tych nieszczęśników -w rytm niewolniczej pracy, od rana do nocy - gonią za pieniądzem.

Jako Polak, Kapelan Honorowy Jana Pawła II i Kapelan "Solidarności" pytam: czy tak być musi? Czy o to walczyliśmy w 1980r. i 1989r.? Czy o to walczyliśmy również w latach 1956, 1970, 1976? Czy po to ginęły od kul tysiące patriotów polskich na rozkazy moskiewskich zbrodniarzy komunistycznych wykonywane rękami ich polskich służalców spod znaku PZPR, UB, SB?



Czy od 1989 r. samozwańcza elita polityczna sprawuje władzę naprawdę w imieniu i na rzecz Polaków?



Co zrobili dla Polski ci, którzy zastąpili po 1989 r. komunistów z PZPR? Nowe elity polityczne podzieliły się po połowie z komunistami majątkiem wypracowanym przez wieki przez Naród Polski. Dzisiaj gospodarka, aparat państwowy, prasa, radio i telewizja są w rękach byłych komunistów z PZPR, którzy przechrzcili się na SLD Millera i Oleksego, Socjaldemokrację byłego Marszałka Sejmu - Borowskiego, Unię Pracy wicepremier Jarugi-Nowackiej, a w drugiej połowie są w rękach byłej tzw. opozycji okrągłostołowej. Opozycji reglamentowanej i limitowanej, która paktowała z komunistami, jak podzielić Ojczyznę między siebie kosztem 10 milionów uczciwych członków "Solidarności" i ich rodzin, kosztem całego Narodu.
Popatrzcie: przed wojną Naród Polski sam zbudował Port Gdynia, Centralny Okręg Przemysłowy. Dziś codziennie mówi się tylko o pieniądzach, które ma nam dać Unia. A gdzie jest nasz budżet, jeśli tylko mamy być na garnuszku Unii? Gdzie są nasze podatki, jedne z wyższych na świecie? Gdzie są pieniądze za sprzedane zakłady i to te najlepiej prosperujące? I jeszcze jedno: Narodowi Polskiemu potrzebny jest rzetelna wiedza o stanie Państwa Polskiego, o stopniu wyprzedaży majątku narodowego. Naród Polski musi znać pełną prawdę, - jeśli nie może pracować dla siebie, na konto swojej Umiłowanej Ojczyzny, to przynajmniej musi wiedzieć: u kogo i dla kogo pracuje? Kto za tę jego pracę ma Mu rzetelnie zapłacić, żeby ten Naród, tak wielokrotnie doświadczany w historii, który tyle razy przeszkadzał swoim sąsiadom samym faktem istnienia, tym, że jest i chce być samodzielny, że chce być Panem we własnym kraju - żeby ten Naród mógł godnie żyć, bo jest to przecież Jego najświętsze prawo.

Drodzy Rodacy!

Cierpliwość milionów oszukanych Polaków skończyła się. Czas podnieść się z kolan. Nadszedł czas rozliczeń tych wszystkich, którzy ograbili cały Naród z dorobku wielu pokoleń, czas rozliczeń dotychczasowych władców Polski i Czas Sprawiedliwości. Polacy muszą wziąć swoje sprawy w swoje ręce, muszą głosować tylko na ludzi z udowodnionym od pokoleń polskim nazwiskiem. Obywatele świata zadbają tylko o to, by im było dobrze w każdym miejscu na świecie.

Juliusz Słowacki pisał o Polakach: "Ten naród się podniesie, zwycięży, miecze na wrogach połamie, a potem wroga myślą zabije, bo myśl jego ogniste ma ramię".



Pamiętajmy, że rządzący przez ostatnie 15 lat w tym także z PO, to ludzie, którzy zapomnieli o słowach prymasa Wyszyńskiego: "człowiek ujawnia swoją osobowość w sposobie traktowania bliźnich. Musimy się dzielić i chlebem i duchem chrześcijańskim". Przez ostatnich 15 lat rządzący zapomnieli podzielić się chlebem z Narodem. A jednocześnie powstały wielkie fortuny m.in. Michnika, wydawcy "Gazety Wyborczej" i Urbana, wydawcy tygodnika "Nie".

Pamiętajmy o testamencie Jana Pawła II: "NIE LĘKAJCIE SIĘ"!

Drodzy Rodacy!

Aby każdy z nas uniknął hańby i mógł powiedzieć, że zachował godność ludzką i jest Polakiem, Patriotą musimy postępować zgodnie z zaleceniem Jana Pawła II: "potrzebna jest solidarność w tym, co dobre, ale konieczny jest sprzeciw wobec zła… nie można być równocześnie solidarnym z ofiarą przestępstwa i z przestępcą, człowiekiem okradanym i złodziejem".





Kierujmy się myślą, ale i sercem zgodnie z wierszem Zygmunta Krasińskiego:



"Wytrwaj, o wytrwaj w tym strasznym pochodzie

Śród dziejów świata, mój Polski Narodzie!

Bądź męstwem wielki, cierpliwością święty,

Bądź przed wrogami wolą nieugięty,

Niechaj Ci z serca nie wydrze Ojczyzny

Żaden gwałt ziemski, ni ziemska pokusa

- Nie wierz w podrzuty Pychy ni Wścieklizny

- wierz tylko w słowo i w przykład Chrystusa"



Pamiętajmy też o pieśni patriotycznej:



"Nie rzucim ziemi skąd nasz ród

Tak nam dopomóż Bóg".

Kończę słowami marszałka Józefa Piłsudskiego:

"całe życie walczyłem o znaczenie, co się zwie imponderabilia jak: Honor, Cnota, Męstwo"

prosząc o rozpowszechnienie tej odezwy w całej Polsce

Ks. Prałat Henryk Jankowski

Gdańsk, maj A.D. 2005


Petycja do premiera w sprawie likwidacji cukrowni Łapy
PAP, bci2007-12-28, ostatnia aktualizacja 2007-12-28 16:04
Przedstawiciele pracowników cukrowni Łapy (Podlaskie) i plantatorów złożyli w piątek w Kancelarii Premiera petycję, skierowaną do Donalda Tuska, w której sprzeciwiają się likwidacji cukrowni.
ZOBACZ TAKŻE
Polska ma ograniczyć produkcję cukru (28-02-08, 20:29)
Decyzję o likwidacji cukrowni podjęła na początku grudnia Krajowa Spółka Cukrowa (KSC). Powodem była konieczność zmniejszenia produkcji cukru, zgodnie z unijnymi zaleceniami. Według KSC, uprawa buraków w rejonie Łap jest najmniej korzystna z punktu widzenia jakości surowca.

W petycji pracownicy i plantatorzy buraków proszą premiera "o pomoc w ratowaniu cukrowni i rejonu plantatorskiego". Zaznaczają, że Podlasie należy do najbiedniejszych regionów Polski i Unii Europejskiej. Mieszkańcy Ściany Wschodniej utrzymują się z rolnictwa, więc likwidacja uprawy buraków jest dla nich wielkim ciosem.

"Jesteśmy przekonani, że likwidacja naszego rejonu plantacyjnego jest wynikiem silnego lobby politycznego innych regionów Polski" - podkreślają w petycji.

Decyzję o likwidacji cukrowni podjęła na początku grudnia Krajowa Spółka Cukrowa (KSC). Jej powodem jest konieczność zmniejszenia produkcji cukru, zgodnie z unijnymi zaleceniami. KSC musi ograniczyć produkcję cukru do 2008 r. o 91,2 tys. ton. Zamknięcie grozi także cukrowni Lublin.

Komisja Europejska chce ograniczyć produkcję cukru w UE do 2010 r. o 6 mln ton. Ponieważ Wspólnocie udało się dotychczas zmniejszyć produkcję tylko o ok. 2 mln ton, KE zobowiązała kraje do dalszych redukcji, w przypadku Polski o 13,5 proc., tj. łącznie o ponad 220 tys. ton cukru.

Według KSC, redukcja produkcji jest możliwa m.in. poprzez zamykanie cukrowni. Powodem wyboru fabryki w Łapach było to, że w tym rejonie uprawa buraków - z punktu widzenia jakości surowca - jest najmniej korzystna.

Jak powiedział burmistrz Łap Roman Czepe, cukrownia w Łapach jest jedyną w regionie i jej likwidacja spowoduje wzrost bezrobocia na tym terenie. Ponadto zaprzestanie produkcji cukru oznacza w praktyce likwidację uprawy buraków, gdyż najbliższa cukrownia, która mogłaby odbierać surowiec znajduje się w woj. łódzkim, tj. 300 km od Łap.

Według danych cukrowni Łapy, plony buraków uzyskanych w 2006 r. (ponad 49 ton/ha) plasują cukrownię na 5. miejscu wśród 13 działających cukrowni KSC.

W unowocześnienie tej fabryki KSC zainwestowała ostatnio 23 mln zł. "Po co było inwestować w fabrykę, skoro teraz KSC chce ją zamknąć, jest to niegospodarność" - podkreślali przybyli przed Kancelarię Premiera pracownicy cukrowni.

W opinii burmistrza, istnieje duża szansa na to, by cukrownia nie była zamknięta. Czepe liczy na rzetelne zapoznanie się z argumentami cukrowni przez ministra skarbu, który ma decydujący głos w tej sprawie. Zdaniem burmistrza, decyzja dotycząca Łap zostanie podjęta w połowie stycznia.

Czepe uważa, że zamiast likwidacji fabryki można zrobić restrukturyzację rejonu plantacyjnego, tak by przybliżyć plantacje do cukrowni. Jego zdaniem, można także rozważyć zamknięcie znacznie gorszych cukrowni znajdujących się w innych regionach. Tym bardziej, że np. w woj. kujawsko-pomorskim są 3 cukrownie, a w łódzkim - 2. Ponadto, według niego, w tamtych rejonach jest łatwiej o pracę.

W tym roku cukrownia ma przerobić ok. 370 tys. ton buraków i wyprodukować z nich około 60 tys. ton cukru. Zakład zatrudnia ponad 250 pracowników i współpracuje z ok. 2 tys. Plantatorów

Dobre nastroje pracowników Cukrowni "Łapy", wynikające z rekordowo wysokiej zawartości cukru w zebranych w tym roku burakach i dużej produkcji, psuje wiszące nad tym zakładem widmo jego likwidacji. O takim bowiem zamiarze dwa tygodnie temu poinformowała w liście skierowanym do burmistrza Łap Krajowa Spółka Cukrowa.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyników tegorocznej kampanii. Zawartość cukru w burakach jest wysoka. Produkcja idzie sprawnie. Do tej pory przerobiliśmy około 350 tys. ton buraków cukrowych. Do końca kampanii, który nastąpi na początku grudnia, planujemy przerobić jeszcze 50 tys. ton. Humory psuje nam jednak groźba likwidacji naszej cukrowni - powiedział nam Tomasz Popławski, dyrektor Cukrowni "Łapy".
Z dobrej jakości tegorocznych buraków cukrowych cieszą się również ich plantatorzy. Do łapskiej cukrowni swoje plony dostarcza 2 tys. plantatorów z województw: podlaskiego, mazowieckiego i warmińsko-mazurskiego. - Większa zawartość cukru w burakach spowoduje wyższe wypłaty dla plantatorów - zapewnia Tomasz Popławski.
Władze Łap, nie czekając na decyzje Krajowej Spółki, bo wtedy może być już za późno, podejmują działania mające na celu stworzenie jak największego frontu w obronie zagrożonej widmem likwidacji cukrowni. - Nie dalej jak we wtorek zorganizowaliśmy w urzędzie miasta spotkanie, w którym uczestniczyło m.in. czterech podlaskich parlamentarzystów, członek zarządu województwa podlaskiego, samorządowcy oraz przedstawiciele plantatorów. Ustaliliśmy, jakie kroki należy podjąć w obronie cukrowni. Posłowie zobowiązali się do dyskusji na ten temat z szefem Krajowej Spółki Cukrowej, ministrami gospodarki i rolnictwa - powiedział nam Roman Czepe, burmistrz Łap. Również podczas tego spotkania przedstawiciele plantatorów poinformowali zebranych, że jedynie kilku z dwustu gospodarzy uprawiających buraki dla cukrowni godzi się na proponowane przez UE rekompensaty za zaniechanie tej uprawy.
Protest w obronie cukrowni wysłali również do ministra rolnictwa przedstawiciele Podlaskiej Izby Rolniczej. Dołączyli do niego list przeciw zamiarom likwidacji sformułowany przez szefów podlaskich organizacji rolniczych, takich jak Podlaski Związek Producentów Buraka Cukrowego i Związek Plantatorów Buraka Cukrowego - Sokołów Podlaski. W tym ostatnim zrzeszeni są plantatorzy, którzy po likwidacji cukrowni w Sokołowie Podlaskim obecnie dostarczają buraki do Cukrowni "Łapy". "Jesteśmy oburzeni pomysłem, skutkującym nie tylko likwidacją jednej z cukrowni, ale co najważniejsze - całkowitym zaniechaniem uprawy buraków cukrowych w rejonie Polski północno-wschodniej. Bo taki w naszym rozumieniu jest zamiar producenta cukru - spłacić plantatorów za posiadane limity i wyłączyć region północno-wschodniej Polski z uprawy buraków. Takie postępowanie to zamach na podlaskie rolnictwo w szerokim tego słowa znaczeniu. To nieprzemyślane działanie na rzecz zubożenia tego rolnictwa, przeczące wszelkim zasadom wspierania rozwoju regionalnego" - piszą w swoim liście podlascy plantatorzy.

KSC tonuje zapowiedzi
Pracowników cukrowni oraz plantatorów straszy wizja zamknięcia zakładu, która została wywołana listami Krajowej Spółki Cukrowej skierowanymi dwa tygodnie temu do władz miasta, przedstawiającymi taki zamiar. W pierwszym liście Spółka otwarcie pisze o planach likwidacji Cukrowni "Łapy". Następny list, wysłany po ostrym proteście burmistrza Czepego, Krajowa Spółka Cukrowa tonuje, oświadczając, że zastanawia się jeszcze, który swój oddział ma zamknąć i że takiej decyzji jeszcze nie podjęła. - Po tegorocznych cięciach Unii Europejskiej w tej chwili jesteśmy na etapie analizowania różnych wariantów rozwoju sytuacji i skutków różnych naszych przyszłych decyzji. Patrzymy na to w skali całej Spółki, a nie jednego oddziału. Mamy bowiem do wyboru albo dokonanie cięć dotyczących jednego, dwóch oddziałów, albo pozostawienie wszystkich zakładów, a wtedy przed sobą dwa lata reformy, której nie wytrzymamy i może nie być wówczas żadnego polskiego zakładu. W sprawie likwidacji konkretnych oddziałów na pewno nie podjęliśmy jeszcze żadnej decyzji. Kiedy ją podejmiemy, na pewno o tym poinformujemy i to uzasadnimy - powiedział nam Łukasz Wróblewski, rzecznik prasowy Krajowej Spółki Cukrowej.
Na przełomie września i października 2007 r. Unia Europejska podjęła kolejne decyzje o zmniejszeniu produkcji cukru o 13 procent. KE daje na to Spółce czas do końca stycznia 2008 roku.
Plany Krajowej Spółki Cukrowej dotyczące likwidacji Cukrowni "Łapy" mogą dziwić, ponieważ obecnie ten oddział pod względem wielkości produkcji zajmuje drugie miejsce w całym holdingu. Buraki pozyskane w tym roku przez łapską cukrownię zawierają aż 14,86 proc. cukru. To trzeci wynik w kraju. Jest to też jedyna cukrownia w województwie i jedna z większych w Polsce. W tym roku przerobi 400 tys. ton buraków. W ciągu ostatnich dwóch lat wydała na modernizację ponad 20 mln złotych.
W razie likwidacji Cukrowni "Łapy" z uprawy buraków cukrowych wyłączony zostanie cały północno-wschodni region Polski. Dochody stracić może 200 plantatorów, a pracę w zakładzie kilkaset osób. Zniknie też bardzo wysoko ceniona przez rolników pasza, jaką są wysłodki, po które przed zakładem każdego dnia ustawia się długa kolejka pojazdów transportowych.

Adam Białous.

Odezwa do Posłów-Eroposłów- Rządu RP-Zarządu KSC !!!
Panowie do boju .
Chwytcie temat obrony cukrowni lublin mocno w swoje ręce.
Odłóżcie wszelkie spory partyjne .
Na waszych oczach jest zamykana najlepsza ,najefektywniejsza , najnowocześniejsza fabryka cukru w kraju .
Zespólcie swoje działania w kwestii obrony cukrowni lublin .
Liczy na was 300-tu pracowników cukrowni oraz kilka tysięcy plantatorów buraka cukrowego.
Od waszych efektywnych działań zależy los społeczno- ekonomiczny tych wszystkich rodzin
pośrednio lub bezpośrednio związanych z produkcją cukru .
Nie dajmy zamknąć lubelskiej fabryki cukru z powodów nieudacznych działań
byłego Prezesa Kowy i wiernych popleczników starego zarządu KSC .
Panowie Posłowie , Eroposłowie , Panie Premierze drogi Zarządzie KSC życzę szanownym Panom powodzenia i obwitych owoców na polu obrony Cukrowni Lublin .
Patriota-Polak

Obejrzyjcie film o cukrowni lublin jest na stronie
http://www.cukrownialublin.republika.pl/

Historia Cukrowni Lublin


Cukrownia „Lublin”powstała z inicjatywy okolicznych ziemian, Franciszka Świeżawskiego, Władysława Graffa i Juliusza Vettera, którzy utworzyli Towarzystwo Udziałowe w celu jej wybudowania. Pierwsza kampania odbyła się w 1895 roku.

W chwili uruchomienia mogła przerabiać 500 ton buraków na dobę. Zarząd Towarzystwa Udziałowego wykorzystując dobrą koniunkturę na cukier dla zwiększenia potencjału produkcyjnego i poszerzenia oferty asortymentowej zdecydował o budowie rafinerii, którą uruchomiono w 1910 roku.

Cukrownia była systematycznie rozbudowywana i modernizowana. W kampanii 1912/13 zajmowała 5 miejsce pod względem wielkości produkcji w Kongresówce. W 1912 roku przejęła akcje Cukrowni Milejów i Zakrzówek.

Cukrownia „Lublin”nieprzerwanie pracowała przez całą pierwszą wojnę światową. W 1937 roku dokonano pełnej elektryfikacji i modernizacji gospodarki cieplnej. W wyniku zrealizowanej rozbudowy i modernizacji w kampanii 1938/39 w ciągu doby przerabiała średnio 1490 ton buraków. W okresie drugiej wojny światowej niemieckie władze okupacyjne, chcąc wykorzystać efektywnie polski przemysł cukrowniczy, rozbudowały cukrownię. Zainstalowany został nowy kocioł parowy, wybudowano nowy magazyn cukru i suszarnię wysłodków, przebudowano bocznicę kolejową. Cukrownia uniknęła zniszczeń wojennych i dzięku uniemożliwieniu przez pracowników wywozu urządzeń mogła w czasie wojny w 1944 roku przeprowadzić kampanię cukrowniczą, przerabiając buraki ze zniszczonych cukrowni Rejowiec, Sokołów i Strzyżów.

Po wojnie Cukrownia „Lublin”należała do pierwszych w kraju, w których zaplanowano modernizację i rozbudowę. Rozpoczęta w 1950 roku rozbudowa trwała przez wszystkie lata. Bardzo ważnym rokiem był rok 1960, w którym zainstalowano dwa zakupione w Danii dyfuzory o przepustowości 3400 ton buraków na dobę. W latach następnych następowała wymiana na nowe całych stacji technologicznych. Bardzo duży zakres inwestycji zrealizowano w 1975 oku. Wybudowano nową stację filtracji, wirownię, suszarki cukru, pakownię oraz silos na cukier o pojemności 24 tys. ton cukru.

W wyniku zmian organizacyjnych przemysłu cukrowniczego w 1990 roku Cukrownia stała się samodzielnym przedsiębiorstwem. Od tego czasu rozpoczęła się intensywna rozbudowa i modernizacja. Już w 1990 r. zmodernizowano gospodarkę cieplną. W latach 1993 - 1995 zakupiono i wdrożono Zintegrowany System Zarządzania. W 1995 roku zmieniono system sterowania procesem technologicznym na nowy z zastosowaniem techniki komputerowej. Było to pierwsze w Polsce takie rozwiązanie. W 1996 roku przebudowano produktownię i wymieniono na najnowocześniejsze wszystkie wirówki niemieckiej f-my BMA. W 1997 roku przebudowano halę filtracji i zakupiono we Francji nową stację filtracji soku i prasy wapna defekosaturacyjnego. W 1998 r. zakupiono pierwszą, a w 2001 drugą krajalnicę bębnową buraków. W 2000 roku uruchomiono dwa nowe kotły parowe opalane gazem. W 2001 uruchomiono biologiczną oczyszczalnię ścieków przemysłowych. W 2002 r. przebudowano buraczarnię i zainstalowano bębnową płuczkę buraków. W latach 2005 -2006 zrealizowana została inwestycja - terminal wysyłkowy cukru.

Proces technologiczny jest całkowicie zautomatyzowany i sterowany systemem komputerowym. Dzięki zrealizowanym inwestycjom Cukrownia „Lublin”należy do najnowocześniejszych i największych w Polsce. W ciagu doby przerabia ponad 7000 ton buraków. Pod tym względem jest czwartą cukrownią w kraju. Produkuje ponad 1000 ton najwyższej jakości cukru na dobę. Już w 1997 roku wdrożyła System Zapewnienia Jakości ISO 9001, a w 2003 roku system HACCP. W roku 2006 uzyskała pozwolenie zintegrowane w zakresie ochrony środowiska na prowadzenie produkcji.

Utrzymanie budynków fabrycznych i otoczenia cukrowni w estetycznym stanie i spełnienie wymogów ochrony środowiska sprawiło, że jest ona przyjaźnie postrzegana jako zakład produkcyjny przez mieszkańców, władze samorządowe i administracyjne miasta Lublin


Alex Lech Bajan
CEO
RAQport Inc.
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
Washington DC Area
USA
TEL: 703-528-0114
TEL2: 703-652-0993
FAX: 703-940-8300
sms: 703-485-6619
EMAIL: office@raqport.com
WEB SITE: http://raqport.com

Thursday, February 21, 2008

Hipermarkety bez zezwoleń

Hipermarkety bez zezwoleń
ZMIANA PRAWA - Są trzy projekty ustaw w sprawie budowy hipermarketów. LiD i PO domagają się uchylenia ustawy o ich tworzeniu i działaniu, natomiast PiS chce złagodzić rygory procedury ubiegania się o zezwolenie.
Posłowie PO chcą, aby nowa ustawa weszła w życie już w dniu ogłoszenia jej w Dzienniku Ustaw, natomiast projekt LiD przewiduje wejście w życie nowych regulacji po 14 dniach od ogłoszenia. Zgłoszony wczoraj do laski marszałkowskiej projekt PiS przewiduje nowelizację ustawy o WOH, ograniczając m.in. wpływ samorządów na decydowanie o ich tworzeniu.
Uprzywilejowane sklepy
PO uważa, że obowiązująca ustawa spowoduje zachwianie równowagi rozwoju sektora handlu poprzez uprzywilejowanie mniejszych sklepów, faktycznie ich nie chroniąc, gdyż duże sieci mogą zmienić strategię i stać się konkurencją dla drobnego handlu. Natomiast LiD kwestionuje zasadę odpowiedzialności karnej przedsiębiorcy, który uzyskał zezwolenie, za czyny popełnione przez najemców, dzierżawców i innych użytkownikach powierzchni w WOH. Uważa, że proces uzyskania pozwoleń przewidziany w ustawie przewiduje rażąco długie terminy, podczas których organy administracyjne muszą wywiązać się ze swoich obowiązków. Rady gminy i sejmiki wojewódzkie mają też nieograniczoną swobodę w zakresie wyrażania zgody lub odmowy, co może prowadzić do korupcji.
Prostsze procedury
Posłowie PiS chcą tylko nowelizacji ustawy i proponują uproszczenie procedur. Zmiany miałyby umożliwić każdemu prowadzącemu działalność gospodarczą wystąpienie z wnioskiem o utworzenie hipermarketu.
- W projekcie nowelizacji proponujemy też, aby przed wydaniem zezwolenia nie trzeba było zasięgać opinii sejmiku wojewódzkiego - tłumaczy poseł Grzegorz Tobiszewski (PiS).
Rada gminy będzie zasięgała opinii w organizacjach samorządowych przedsiębiorców. Przyznany im zostanie trzytygodniowy termin na wydanie opinii. W razie jego niedotrzymania będzie się przyjmować, że opinia jest pozytywna. Takie rozwiązanie ma przyspieszyć procedurę.
Maksymalna powierzchnia
- We wniosku trzeba będzie zamieścić tylko informację o powierzchni maksymalnej i całkowitej, natomiast nie będzie konieczne podawanie powierzchni infrastruktury towarzyszącej - dodaje poseł.
MaŁgorzata Piasecka-Sobkiewicz

Batalia o polski handel

Batalia o polski handel
Janusz Rakowski - Prezes Polskiej Kongregacji Handlowo - Przemysłowej (2008-02-20)
Aktualności dnia
słuchajzapisz

Friday, January 4, 2008

Nie chcemy popełniać błędów państw ze "starej piętnastki"

Nie chcemy popełniać błędów państw ze "starej piętnastki"
Nasz Dziennik, 2008-01-04
Chciałem doprowadzić do tego, by wyższe szkoły rzeczywiście zaczęły realizować koncepcje zrównoważonego rozwoju i wykorzystania zasobów przyrodniczych do rozwoju państwa Z prof. Janem Szyszko (PiS), ministrem środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Wojciech Wybranowski Panie Profesorze, jakie uczelnie mogły ubiegać się o przyznanie przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej dotacji celowej na prowadzenie studiów na kierunku polityka ochrony środowiska - kompensacja przyrodnicza? "Gazeta Wyborcza" twierdzi, że Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu otrzymała ją, zanim przedstawiła program. - Dotacje w ramach realizacji programu zrównoważonego rozwoju dostały wszystkie uczelnie, które chciały otrzymać dofinansowanie i złożyły takie wnioski. Program przedstawiony przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej był programem bardzo dobrym i w związku z tym decyzja o dofinansowaniu przez NFOŚiGW była niezwykle słuszna. Chciałem w trakcie swojej działalności doprowadzić do tego, by wyższe szkoły rzeczywiście zaczęły realizować koncepcje zrównoważonego rozwoju i wykorzystania zasobów przyrodniczych do rozwoju państwa. Dlaczego kształcenie specjalistów ds. ochrony środowiska w ramach programu zrównoważonego rozwoju jest tak ważne? Jaki jest cel kształcenia w tym kierunku? - Program "Natura 2000" i sieć "Natura 2000" to bardzo mocny i sprawny instrument w zakresie gospodarowania przestrzenią, ale żeby z niego korzystać w przyszłości, trzeba wyszkolić specjalistów w tym zakresie, by mogli się tym instrumentem rzeczywiście posługiwać. Dlaczego to takie ważne? Z jednej strony, mamy wyśmienite zasoby przyrodnicze stanowiące nasze dziedzictwo kulturowe, ale z drugiej strony, mamy też szybki rozwój gospodarczy. Nie chcemy popełniać błędów państw wysoko rozwiniętych, np. ze "starej piętnastki", gdy wraz z rozwojem gospodarczym zniszczono zasoby środowiskowe. Dlatego trzeba dołożyć starań, by rozwój gospodarczy ich nie niszczył, a wręcz przeciwnie - rozwijał je, co dzięki wyszkoleniu specjalistów jest możliwe. W latach 50., 60. Instytut Ekologii PAN wykształcił wielu wyśmienitych ekologów, którzy doskonale wiedzą, że gospodarując przestrzenią, można zasoby przyrodnicze chronić. Takich specjalistów potrzeba nam i dzisiaj. Trwa jednak, prowadzona głównie przez "Gazetę Wyborczą", nagonka na działania osób związanych z resortem środowiska za Pana kadencji, nagonka oparta głównie na insynuacjach, jak w przypadku wyssanych z palca rzekomych nieprawidłowości związanych z dzierżawą gruntów w Toruniu Zakonowi Redemptorystów. I choć publikacje "GW" w tym zakresie niewiele mają wspólnego z prawdą, skutkują jednak dymisjami... - Jestem zbulwersowany tym bardzo szybkim, pochopnym usuwaniem ludzi bardzo zasłużonych dla ochrony środowiska z zajmowanych stanowisk. Niedawno protestowałem przeciwko niezgodnemu z zasadami dobrego wychowania usunięciu i sposobowi, w jaki zostało to przeprowadzone, Andrzeja Matysiaka, dyrektora generalnego Lasów Państwowych. Nie można robić w ten sposób, by usuwać poprzez odwołanie telefoniczne i to nie przez ministra, ale przez sekretarza stanu. Druga sprawa - dr Konrad Tomaszewski, główny analityk Lasów Państwowych, człowiek niezwykle zasłużony dla rozwoju spraw naukowych związanych z leśnictwem, koncepcji włączenia leśnictwa do programu zrównoważonego rozwoju kraju odwołany został niezwykle pospiesznie, co uważam za pewnego rodzaju nieroztropność. I wreszcie odwołanie pana prezesa Mariusza Gajdy tylko za to, że "Gazeta Wyborcza" doniosła, jakoby on wydzierżawił działkę Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Niesprawdzone doniesienia prasowe nie powinny być podstawą do usuwania człowieka ze stanowiska, i to urzędnika, który jest powoływany przez premiera. W tych insynuacjach "Gazeta Wyborcza" zdaje się przodować. Przecież to po jej publikacjach, dodam, że - jak pokazał czas - kłamliwie oskarżających dr. Konrada Tomaszewskiego o związki z tzw. aferą Matamblewa, zrezygnował on z funkcji szefa Pańskiego gabinetu. - Muszę powiedzieć, że myślałem, iż dojdzie do tego, że "Gazeta Wyborcza" przeprosi pana dr. Tomaszewskiego za to, co pisała wtedy, kiedy był szefem gabinetu politycznego w ministerstwie. Rzeczywiście, nagonka na niego była potworna. Zarzucano mu, iż ponoć miał udział w nieprawidłowym postępowaniu odnośnie do Matamblewa. Ta sprawa została przez sąd rozpatrzona na korzyść dr. Tomaszewskiego, który został całkowicie oczyszczony z zarzutów i mimo że o jego rzekomych związkach z całą sprawą pisano na pierwszych stronach gazet, ukazując go w najczarniejszej scenerii, to nie został nigdy za to przeproszony. W podobny sposób dziennikarze "Gazety Wyborczej" w pełnych - co sprawdziliśmy i wykazaliśmy - przekłamań, nieprawdziwych faktów publikacjach oczernili prezesa Zarządu Krajowego Gospodarki Wodnej Mariusza Gajdę. Został zdymisjonowany jeszcze przed przeprowadzeniem jakiejkolwiek kontroli... - To jest coś, co nie mieści mi się w głowie. Jak można usuwać ludzi bardzo dobrze merytorycznie przygotowanych, kompetentnych na podstawie doniesień "Gazety Wyborczej"? Zresztą podobnie wyglądała sprawa z panem dr. Tomaszewskim, który sam się podał do dymisji z funkcji szefa mojego gabinetu. Nie zamierzałem go odwoływać, takie uzgodnienia poczyniłem też z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim, ale pan dr Tomaszewski oświadczył, że dla dobra sprawy sam ustępuje ze stanowiska. Niedługo później sąd całkowicie go uniewinnił, a "Gazeta Wyborcza" nie przeprosiła do dzisiaj. Dziękuję za rozmowę.

Decyzja w rękach rządu w obronie Cukrowni Lublin.

Decyzja w rękach rządu
Nasz Dziennik, 2008-01-04
Mimo trzaskającego mrozu kilkaset osób manifestowało wczoraj przed Urzędem Wojewódzkim w Lublinie w obronie Cukrowni Lublin. Genowefa Tokarska, wojewoda lubelski, otrzymała petycję związkowców, którą jutro zawiezie do Warszawy. Choć Krajowa Spółka Cukrowa jest zdecydowana zamknąć lubelską cukrownię, ostateczne słowo należy do ministerstwa skarbu. Rolnicy i pracownicy cukrowni liczą, że przekonają rząd do tego, iż zakład powinien dalej działać.

Manifestacja rozpoczęta o godz. 11.00 wyciem syren przebiegała w pokojowej atmosferze. Najczęściej skandowane hasło brzmiało: "Polsko B, ratuj się". Cukrowników z Lublina wsparli związkowcy "Solidarności" z PKP i kopalni "Bogdanka" oraz "Solidarności" Rolników Indywidualnych. Pod urząd wojewódzki przyszli też plantatorzy buraków oraz lubelscy parlamentarzyści z PiS, PO, a także eurodeputowany Zdzisław Podkański z PSL "Piast".
W odczytanej przed urzędem petycji związkowcy wykazywali, że decyzja władz Krajowej Spółki Cukrowej jest pozbawiona jakichkolwiek podstaw merytorycznych i nosi wszelkie znamiona działania na szkodę spółki, co jest czynem przestępczym.
- Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez członków zarządu KSC SA przestępstwa z art. 585 par. 1 kodeksu spółek handlowych - stwierdzili w petycji przedstawiciele Komitetu Obrony Cukrowni Lublin. - Wystąpiliśmy również do Najwyższej Izby Kontroli o wszczęcie postępowania kontrolnego dotyczącego decyzji podjętych przez zarząd KSC SA, które naszym zdaniem są działaniami na szkodę spółki. Zostały one podjęte z naruszeniem prawa, zasad gospodarności, rachunku ekonomicznego i należytej staranności w gospodarowaniu mieniem Skarbu Państwa - wyliczali protestujący.
Na potwierdzenie tych słów związkowcy przedstawili w petycji szczegółowe wyliczenia i wyniki produkcyjne Cukrowni Lublin za ostatnie dwa lata, z których wynika, że jest to pod wieloma względami - np. tzw. wydatku cukru, jakości cukru, polaryzacji - najlepsza cukrownia w kraju. Średni dobowy przerób stawia lubelski zakład na drugim miejscu w KSC. Jako pierwsza ze wszystkich cukrowni spółka wdrożyła również system zapewnienia jakości według norm ISO 9001.
Postulaty protestujących w pełni poparła Genowefa Tokarska (PSL), wojewoda lubelski. - Jestem z wami i jutro będę rozmawiała z ministrami o zachowanie cukrowni - obiecywała pani wojewoda. - Nie rozumiem postępowania zmierzającego do likwidacji cukrowni - zapewniła zebranych.
Według protestujących, na skutek wieloletnich działań władz KSC dyskryminujących cukrownie z byłej Lubelsko-Małopolskiej Spółki Cukrowej rejon wschodni, który w momencie powstania spółki dysponował ponad 50 proc. dawnego limitu produkcji cukru, po ostatnich decyzjach ma posiadać zaledwie 34 proc. limitu. Oznacza to zapaść regionu dysponującego wyjątkowo żyznymi, pszenno-buraczanymi glebami.
- Nie możemy oddać kolejnej cukrowni, ta decyzja ma jak najbardziej cechy sabotażu gospodarczego - stwierdziła obecna na manifestacji poseł Gabriela Masłowska (PiS). - Decyzja leży jednak w rękach ministra Skarbu Państwa, a więc koalicji rządzącej - podkreśliła.
Eurodeputowany Zdzisław Podkański zwrócił się do rolników o wzięcie sprawy w swoje ręce. - Jeśli nie będzie odwołania tej decyzji, to niech będą nas tysiące. Pójdziemy do Warszawy ramię w ramię i wywalczymy swoje - mówił europoseł. - Za sytuację Cukrowni Lublin odpowiedzialny jest rząd Jarosława Kaczyńskiego - próbował wskazywać poseł Włodzimierz Karpiński z PO, lecz został wygwizdany.


Adam Kruczek, Lublin

Thursday, January 3, 2008

Pikieta w obronie cukrowni Lublin


Pikieta w obronie cukrowni Lublin
PAP 13:20

MULTIMEDIA
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń (3,12 MB)
PRZECZYTAJ WIĘCEJ
Cukrownia stanie w poniedziałek16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony13-12-2007

Pracownicy cukrowni Lublin i plantatorzy buraków pikietowali przed urzędem wojewódzkim w Lublinie przeciwko likwidacji cukrowni planowanej przez Krajową Spółkę Cukrową (KSC).


W pikiecie uczestniczyło kilkaset osób - pracowników, związkowców, plantatorów buraków. Obecni byli też parlamentarzyści z regionu lubelskiego oraz związkowcy z innych zakładów pracy.

Protestujący trzymali flagi związkowe i transparenty z napisami: "Likwidacja cukrowni Lublin to sabotaż", "Najlepsza jakość, najnowsze technologie. Zniszczyć!". Krzyczeli - "Polsko B ratuj się!".

Wojewodzie Genowefie Tokarskiej wręczyli petycję z apelem o działanie blokujące likwidację zakładu, w którym pracuje prawie 370 osób. Według związkowców cukrownia w Lublinie jest jedną najlepszych, produkuje cukier wysokiej jakości a jej likwidacja byłaby działaniem na szkodę spółki, a także na szkodę Lubelszczyzny.

"Działania zarządu spółki zmierzają do przerzucenia skutków unijnej reformy rynku cukru, wyłącznie na pracowników i plantatorów cukrowni z województwa lubelskiego" - czytamy w petycji. Tokarska powiedziała, że w pełni popiera protest i przedstawi postulaty rządzącym.

Protestujący związkowcy i pracownicy przygotowali też 10- kilogramowe paczki cukru dla ministrów: skarbu, gospodarki i rolnictwa. Na paczkach wypisali życzenia - "Cukier krzepi. Krzepy i zdecydowania w obronie lubelskiej cukrowni". Paczki ma przekazać ministrom wojewoda.

Akcja protestacyjna w lubelskiej cukrowni trwa już od 17 grudnia, kiedy związkowcy zablokowali wydawanie cukru z magazynu a następnie melasy. Tydzień potem przeprowadzili jednogodzinny strajk. Złożyli też doniesienia do prokuratury i NIK, aby sprawdziły czy plany restrukturyzacji KSC nie są działaniem na szkodę spółki.

KSC przewiduje zamknięcie cukrowni w Lublinie i likwidację części jej rejonu upraw buraków cukrowych, a także całego rejonu plantacyjnego cukrowni w Łapach (Podlaskie). Restrukturyzacja wynika z reformy unijnego rynku cukru, która zakłada ograniczenia produkcji cukru do 2008-2010 r. o 6 mln ton, a także wprowadzenie referencyjnej ceny cukru i jej docelowe obniżanie oraz ograniczenie interwencji na tym rynku.

Ponadto w roku obrotowym 2007-2008 UE wprowadziła dodatkowe cięcia, a to w przypadku Polski oznacza zmniejszenie o 13,5 proc. limitu produkcji cukru.

Program restrukturyzacji KSC przewiduje też osłony socjalne, odprawy dla zwalnianych pracowników szacunkowej wysokości ok. 70 tys. zł brutto na osobę, a także zatrudnianie w innych cukrowniach, zwrot kosztów przejazdu albo wynajęcia mieszkania lub pomoc na zagospodarowanie.

A jak Wożuczyn zamykali, to nie było nikogo kto by go wspierał z "braci cukrowniczej". Górnicy z Łęcznej przyjechali, a cukrowników ani słychu. KSC zamykała po kolei Rejowiec, Klemensów, Sokołów Wożuczyn. Teraz Łapy, Lublin. Na ścianie wschodniej nie zostanie żadna cukrownia polska. Jeszcze tylko oddadzą Niemcom Werbkowice i Krasnystaw i będzie finał!!! KONIEC POLSKIEGO CUKRU!!!
Protest pracowników cukrowni "Lublin"
oski, Śro, 2007-12-12 11:32 Kraj Protesty
W związku z decyzją o zamknięciu zakładu, podjęta została wczoraj akcja protestacyjna. Zawiązano Komitet Obrony oraz przeprowadzono referendum w sprawie strajku.

Dla nas wszystko jest jasne. Zarząd KSC ma zamiar wyłączyć naszą cukrownię z produkcji i przeprowadzić demontaż wszystkich urządzeń. Chcą wziąć pieniądze z unijnego funduszu restrukturyzacyjnego - powiedział dla Dziennika Wschodniego Artur Kopyra, przewodniczący Związku Zawodowego "Solidarność” w Cukrowni "Lublin”.

Zwolnionych może zostać 399 pracowników.
Zamykajmy cukrownie, kopalnie - zakłady, chłopaków wysyłajmy do Afganistanu, Iraku i teraz jeszcze do Czadu, a w Polsce budujmy markety i zalesiajmy kraj!
Jaka będzie przyszłość Cukrowni Lublin?



70 tysięcy ton cukru chce w tym roku wyprodukować Cukrownia Lublin, która rozpoczęła właśnie kampanię. Buraków jest dużo, są dobrej jakości, ale plantatorzy nie są w najlepszym nastroju. Unijna reforma rynku cukru zakłada zmniejszenie produkcji, a co za tym likwidację cukrowni. Są obawy, że w grupie tych likwidowanych będzie też lubelski zakład.












Jedna trzecia polskich
buraków rośnie u nas,
na polach Lubelszczyzny.
Stąd trafiają do jednej
z trzech lubelskich
cukrowni - najstarszej
w stolicy regionu.

(fot. arch. TVP)







Czy będzie to kampania jak każda poprzednia? Nie do końca. Nie pomogą dobre plony i nowe maszyny, bo Polska musi zmniejszyć krajową produkcję cukru o 13,5 procenta. O wymogach Unii Europejskiej wiedzą już plantatorzy.

Unia chce dopłatami przekonać plantatorów do rezygnacji z części upraw. A wiadomo, że kiedy buraków będzie mniej to siłą rzeczy mniej musi być też cukrowni. Czy Krajowa Spółka Cukrowa zamknie lubelski zakład? Mówi się o tym coraz głośniej, choć decyzji jeszcze nie ma.

Likwidacja cukrowni to nie tylko śmierć zakładu. To też wielki problem dla ponad trzech tysięcy rolników, którzy postawili na uprawę buraków. Nie warto spekulować, gdzie cukrownia będzie, a gdzie nie - usłyszeliśmy w Krajowej Spółce Cukrowej. Ostateczne decyzje o przyszłości polskich cukrowni i polskich plantatorów mają zapaść jeszcze w tym roku. (TVL)



Strajk w Cukrowni Lublin (wideo)
Zamkniętą bramę zastali dziś kierowcy, którzy przyjechali po odbiór cukru z magazynów przy ul. Krochmalnej.


Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę. (Fot.: Karol Zienkiewicz) MULTIMEDIA
Cukrownia Lublin protestuje, realizacja Agnieszka Antoń
(3,12 MB) PRZECZYTAJ WIĘCEJ

Cukrownia stanie w poniedziałek
16-12-2007
Los cukrowni nie jest przesądzony
13-12-2007 Załoga w ramach strajku wstrzymała wydawanie towaru kontrahentom. Dziennie z magazynów cukrowni wyjeżdża ok. 400 ton cukru. Związkowcy zaryglowali bramę i wywiesili na niej biało-czerwoną flagę.

Załoga cukrowni protestuje w ten sposób przeciw likwidacji zakładu przez Krajową Spółkę Cukrową. Zamknięcie jednej z najlepszych cukrowni w Polsce zakłada przygotowany przez KSC program restrukturyzacji spółki. Maszyny miałyby zostać rozebrane, a teren oczyszczony z budowli i sprzedany. Program musi jeszcze zatwierdzić Ministerstwo Skarbu Państwa.

- Brama będzie zamknięta do czasu, gdy zarząd KSC zmieni decyzję, albo wycofa ją ministerstwo - mówi Andrzej Kotyra, przewodniczący Komitetu Obrony Cukrowni.

Jutro delegacja związkowców ma przysłuchiwać się obradom sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która zajmie się programem restrukturyzacji spółki.
Zamykanie cukrowni to konieczność, bo unijne przepisy nakazują Polsce ograniczenie produkcji cukru. - Tylko dlaczego zamyka się akurat tak dobry zakład - denerwuje się Jerzy Stępkowski z komitetu strajkowego.

Wiceszef resoru skarbu Krzysztof Żuk już w zeszłym tygodniu zapowiedział na naszych łamach, że ministerstwo da KSC tydzień na opracowanie drugiego wariantu restrukturyzacji. A ów termin ma być liczony od jutrzejszego posiedzenia sejmowej komisji. Zdaniem Żuka w dokumencie brak jest szczegółowych analiz pokazujących skutki ekonomiczne likwidacji Cukrowni Lublin.


Do czasu nadania tej depeszy PAP nie udało się skontaktować z rzecznikiem prasowym KSC Łukaszem Wróblewskim. W grudniu powiedział on PAP, że KSC będzie prowadzić rozmowy i przekonywać do zaproponowanego projektu restrukturyzacji. Według Wróblewskiego, jeśli plan ten nie zostanie zrealizowany, za dwa lata spółce może grozić upadłość.

UE chce wypłacić odszkodowania dla firm, które zaprzestaną bądź zredukują produkcję, przy czym część rekompensat ma trafić do plantatorów dotychczas zaopatrujących w surowiec zamykane zakłady.

Jednocześnie w całej UE dopuszczono tzw. inicjatywę plantatorską, która umożliwia rolnikom dobrowolną rezygnację z uprawy buraków do wysokości 10 proc. limitu producenta w zamian za rekompensatę w wysokości 237,50 euro za każdą oddaną tonę cukru.

Tuesday, January 1, 2008

Sugar beet farmers and trade union members from the sugar plant

Sour outlook for Polish sugar producer


Czy Cukrownia Lublin zostanie zlikwidowana?
Adam Borek - Prezes Związku Plantatorów Buraków Cukrowych (2008-01-03)
Aktualności dnia
słuchaj

24.12.2007 10:31
Sugar beet farmers and trade union members from the sugar plant in Łapy (Podlaskie region) have been protesting in Białystok against plans of the national sugar producer Krajowa Spółka Cukrowa SA, which wants to shut down the plant.



Roman Czepe, mayor of Łapy, also joined in the pickets. He said that the closing of the sugar plant would be a disaster for thousands of people.



The sugar plant in Łapy received an extra investment of PLN 23m, and over the past two years its investments have brought around profits, with the plant being the second largest in Poland.



Krajowa Spółka Cukrowa SA has stated that it will be announcing restructuralisation plans this week, possibly including the closing of the sugar plant in Lublin and the liquidisation of sugar beet farms that provide the raw materials for the plant in Łapy. The decision will affect more than two thousand farmers.
Krajowa Spółka Cukrowa S.A. w Toruniu powstała w sierpniu 2002 roku i jest największym w Polsce i dziewiątym co do wielkości producentem cukru w Europie. Nasz udział w krajowym rynku wynosi blisko 40 procent, a pod względem wysokości sprzedaży i kapitału mieścimy się w pierwszej setce największych firm nad Wisłą. Od 30 września 2003 r. działamy jako jednolity ogólnopolski koncern, w którego skład wchodzi 26 oddziałów, będących wcześniej odrębnymi spółkami akcyjnymi. Posiadamy także większościowe pakiety akcji w cukrowni Leśmierz S.A.
Fabryki KSC to zakłady z wieloletnim doświadczeniem na rynku. Zlokalizowane na terenie ośmiu województw przerabiają rocznie 5 milionów ton buraków, dostarczanych przez 37 tysięcy plantatorów gospodarujących na ponad 120 tysiącach hektarów. Wszystkie produkują cukier odpowiadający normom europejskim, którego odbiorcami są zarówno uznane firmy polskie jak i renomowane koncerny międzynarodowe, reprezentujące szeroką branżę spożywczą.
Od początku swojego istnienia Krajowa Spółka Cukrowa S.A. podejmuje wysiłki zmierzające do osiągnięcia wysokich standardów jakościowych i konkurencyjnej pozycji wobec producentów zagranicznych. W tym celu w 2003 roku rozpoczęliśmy wdrażanie programu restrukturyzacji zakładającego obniżenie kosztów, poprawę rentowności i stopniową koncentrację produkcji w największych i najsilniejszych zakładach.
Nazwa firmy: Krajowa Spółka Cukrowa S.A. - Oddział Cukrownia Lublin

Osoby kontaktowe: dyr. oddziału mgr inż. Stanisław Świetlicki

Adres: Krochmalna 13,
20-401 Lublin

Nowe województwo: lubelskie

Powiat: m. Lublin

Gmina: M. Lublin

Telefon(y): 0048. 81 5321041


Fax(y): 0048. 81 5326635


WWW: